Bloomberg pisze o Polsce jako o fenomenie gospodarczym, który odnotowuje wysoki wzrost PKB przy niskiej inflacji. Analitycy zauważają jednak, że ta sytuacja może szybko ulec zmianie.

Na łamach Bloomberga możemy przeczytać, że odradzająca się inflacja oznacza koniec ery wysokiego wzrostu gospodarczego przy niskiej dynamice cen. Zauważono również, że Polska jest jedynym krajem, który nie doświadczył recesji w czasie globalnego kryzysu, a od 2017 roku rozwija się w tempie około 5 proc. rocznie przy niskich stopach procentowych.

Zauważono również, że Rumunia rozwija się szybciej jednak nie towarzyszy temu brak inflacji. Z kolei Czesi walczą z ograniczeniem inflacji, a ich gospodarka nie rozwija się tak jak gospodarka Polski i Rumunii.  

Ekonomista Morgan Stanley Pasquale Diana zauważyła, że przypadek Polski jest swego rodzaju anomalią gospodarczą nawet w kontekście Europy Środkowo-Wschodniej. Niemniej jednak zwraca uwagę, że inflacja zaczęła w końcu rosnąć.

Bloomberg powołując się na dane GUS zauważa, że inflacja zasadnicza urosła w maju o 2,4%, w porównaniu z rokiem wcześniejszym i był to najwyższy poziom od półtora roku. Ponadto wzrost był wyższy niż przewidywania ekonomistów, którzy szacowali dynamikę cen na poziomie 2,3 proc. w stosunku do maja 2018 roku.

Autorzy Bloomberga powołują się na główne założenia polityki monetarnej twierdząc, że wzrost inflacji może doprowadzić do wzrostu stóp procentowych, a co za tym idzie ograniczy dynamikę PKB. Zauważają także, że gołębia polityka Prezesa NBP Adama Glapińskiego oraz rok wyborczy nie zachęcają do podwyższania stóp procentowych.

Glapiński przez pewien czas mówił, że stopa referencyjna powinna pozostać na poziomie 1,5% do co najmniej 2022 roku, kiedy jego kadencja się skończy. Niektórzy analitycy uważają, że przy takim obrocie spraw inflacja może osiągnąć poziom 3,5% lub więcej i pozostać na nim przez dłuższy okres. To poziom, który Glapinski nazwał jeszcze kilka miesięcy temu „niewyobrażalnym”.

Analitycy Bloomberga dodają z kolei, że w średnim okresie inflacja prawdopodobnie ustabilizuje się na poziomie około 2,5%, podczas gdy wzrost gospodarczy prawdopodobnie spadnie do 3,5%, twierdzi Nigel Rendell, starszy analityk w Medley Global Advisors w Londynie. Dodał również, że nawet jeśli koszty finansowania zewnętrznego nie wzrosną, to cięcia budżetowe oraz zmniejszenie środków z UE sprawią, że Polska stanie się nieco mniej atrakcyjnym miejscem dla inwestorów.

Miękkie lądowanie

Rendell dodał również, że polska gospodarka wraca do spodziewanego stanu i nazwał to mianem miękkiego lądowania. Jednakże jego zdaniem nierozważanie przez NBP podwyżki stóp może sprawić, że złoty będzie tracił swój regionalny blask.

Autorzy zauważyli również, że inflacja może w końcu zebrać swoje żniwo, gdyż ich zdaniem Ukraińcy, którzy wywierali presje płacową mogą udać się do Niemiec, a zamrożone ceny energii mogą w końcu zostać uwolnione i negatywnie wpłynąć na poziom cen.

Dodano jednak, że oprócz tych zagrożeń, bezrobocie utrzymuje się na rekordowo niskim poziomie, a rząd zwiększa szanse na swoją reelekcję wydając 11 miliardów dolarów na bodźce stymulujące gospodarkę, które mają zaspokoić wydatki konsumpcyjne.

„Przez lata prawie zapomnieliśmy, że inflacja może przyspieszyć” - powiedziała Monika Kurtek, główny ekonomista w Banku Pocztowym SA w Warszawie. „Teraz otrzymujemy ostrzeżenie, że tak, inflacja może powrócić” – konkluduje.  

Filip Lamański

 

Podobają Ci się nasze treści? Możesz udzielić nam wsparcia przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę. Jako odbiorcę wpisując "Obserwator Gospodarczy". Dalszy rozwój portalu wymaga dalszych nakładów finansowych. Dlatego też liczy się dla nas każdy grosz. W tytule przelewu wpisz tematykę, którą chciałbyś/chciałabyś zobaczyć na naszym portalu, a my postaramy się zrealizować Twoją propozycję.


Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane